MENU
Góra Lodowa. Dziupla w lipie rosnącej nieco powyżej dawnej krypty.

Dodał: SyG° - Data: 2012-10-26 14:04:23 - Odsłon: 2211
17 października 2012

Data: 2012:10:17 10:24:08   ISO: 160   Ogniskowa: 4.7 mm   Aparat: OLYMPUS IMAGING CORP. VG120,D705   Przysłona: f/2.8   Ekspozycja: 1/30 s  


Wzgórze o wysokości 352,6 m npm, w północno- wschodniej części miasta, na południe od ul.Wojska Polskiego, między górami Strażnik i Parkowa. Na jej zachodnim stoku znajdowała się rodzinna krypta grobowa hrabiów Sandreczki'ch. Ostatni z rodu był tam pochowany w grudniu 1886 r. hrabia Hans von Sandreczki, dziedziczny marszałek szlachty śląskiej (otrzymany edyktem króla Prus Fryderyka II Wielkiego, z 7 listopada 1741 r. za zasługi w I wojnie śląskiej barona Friedricha von Sandreczki, wraz z tytułem hrabiego). Po opuszczeniu Bielawy przez przez dziedziców Sandreczkich, hrabiów Seidlitz-Sandrecki'ch, również krypta grobowa Sandreczki'ch została przeniesiona. Jednak miejsce przeniesienia nie jest do tej pory znane. Może to być Roztocznik, Dobrocin lub Sieniawka. Prawdopodobnie po II WŚ została zniszczona, jak wiele podobnych grobowców poniemieckich na Dolnym Śląsku. W latach 70-tych ubiegłego wieku, na wschodniej części góry, na południowym stoku, założono cmentarz komunalny. Do stoku zachodniego, przylegała dworska cegielnia, ze stawami po wyrobiskach gliny. Po likwidacji cegielni po 1945 r. stawy zasypano tworząc w ich miejscu wysypisko śmieci. Zbudowana pod koniec lat 70-tych XX w., pierwsza część obwodnicy (ul. Sikorskiego), oddzieliła górę od budowanego od 1972 r. Osiedla XXV-lecia PRL. W tym czasie też otrzymała nieoficjalną nazwę "Reksio", nadaną przez dzieci z osiedla (od popularnej dobranocki). Było to najbliższe miejsce zabaw, zarówno w zimie jak i w lecie (tor saneczkowy i rowerowy tor terenowy). Teraz jest to najkrótsza droga dla pieszych do rozrastającego się cmentarza. Część dawnego toru saneczkowego, wyasfaltowano i zamieniono na fragment ul. Sikorskiego z zabudową jednorodzinną. Bezpośrednio od południa założono ogródki działkowe, a nieco dalej, w dolinie między górą Lodową i Parkową, dalszy ciąg Oś. XXV-lecia PRL i zabudowę jednorodzinną, m.in. wokół ocalałego stawu po wyrobiskach cegielni. Powyżej góry Lodowej dominuje, na wzgórzu 386,5 m n.p.m. "Krzyż Pojednania" . /SyG/ PS."W 1629 roku rozpoczyna się trwająca aż do maja 1930 roku epoka panowania w Bielawie rodziny Sandreczky. Państwo Adam Bogusław i Barbara Sandreczky są pierwszymi z rodu Bielawianami, a ostatnimi są Ernst Julius Adolf Erdmann von Seidlitz-Sandreczky i Barbara von Heyden-Cadow. Żywe pamiątki po hrabim Erneście brykają sobie wciąż po Górach Sowich – gdyż to on osobiście sprowadził do nas muflony. W 1930 roku rodzina przeprowadziła się do Roztocznika. Co ciekawe, oficjalnie cała rodzina - razem z przodkami. Z jakichś względów zabrali swoich zmarłych z rodzinnego mauzoleum na Górze Lodowej Groty, opróżnili również grobowiec położony obok stawu w parku i gdzieś ich ponownie pochowali. Do dziś nie udało się ustalić lokalizacji tego miejsca. Ostatni z rodu – Adolf Graf von Seidlitz-Sandreczki zginął wraz z tajemnicą miejsca przenosin grobowca rodowego, 2 kwietnia 1945 roku podczas obrony twierdzy Wrocław. Był dowódcą batalionu wermachtu w stopniu majora. Został pochowany na miejscu, w ogrodzie zakonu sióstr Urszulanek. Ale chyba jednak nie do końca wraz z tajemnicą, bo ostatnio odnalazłem na stronach rodu Seidlitz taką wzmiankę: „Langenbielau jest teraz w Polsce, dlatego jest stracona dla rodziny hrabiego. Trzej wciąż żyjący synowie ostatniego hrabiego i ich potomkowie, tworzą dom Sovereign, Seidlitz i Ludwigsdorf.” Zapewne trzeba by do nich dotrzeć i zapytać o wyjaśnienie tej tajemnicy. Ale wracając do naszej góry – skąd w ogóle taka potrzeba aby szukać miejsca godnego spoczynku dla zmarłej arystokracji? Otóż zdecydowały względy religijne. Ród Sandreczki (później Seidlitz-Sandreczky) to protestanci. Tradycyjne miejsce pochówku dla właścicieli Bielawy – starożytne krypty pod wieżą kościoła parafialnego, w okresach gdy kościół należał do katolików były niedostępne dla protestantów. Stąd ci siłą rzeczy musieli sobie poszukać czegoś w zastępstwie. Notabene kilka lat temu proboszcz nosił się z zamiarem otwarcia tych krypt, byłem nawet pytany o możliwość uczestniczenia w tym temacie, ale temat ostatecznie ucichł. Znajdują się obecnie pod ołtarzem, bo nowy kościół został zbudowany odwrotnie względem starego (ołtarz nowego znajduje się w miejscu wieży starego). Podczas poszukiwań miejsca godnego spoczynku wybór padł na podziemia Góry Lodowej Groty (Eiskellerberg). Nie ma siły, tam musiały być od samego początku jakieś wyrobiska związane z pegmatytami, być może jakimiś kruszcami, kto wie czy sami Walonowie podczas penetracji naszych okolic w XII w nie maczali w tym palców. Bo rodzaj skał raczej wyklucza obecność naturalnej groty. Z czasem podziemia zaadaptowano na lodowe piwnice w których przez cały rok przechowywano w słomie lód wydobywany zimą z okolicznych stawów. A ostatecznie przebudowano te podziemia na rodzinny grobowiec właścicieli feudalnych Bielawy. Bardzo trudno ustalić kiedy pochowano pierwszego z rodu, ale znamy ostatniego. 2 grudnia 1886 roku, spod zamku w Bielawie, przez Habendorferstrasse (ob.ul.Wojska Polskiego) ruszył kondukt pogrzebowy hrabiego Hansa von Sandreczki, zmarłego w wieku 43 lat. Żałobnicy szli powoli, mieli do przejścia kawał drogi od zamku do miejsca ostatniego spoczynku członków rodu. Po przejściu grobli minęli młyn wodny z karczmą, dworski park, za parkiem po prawej stronie zabudowania cegielni, potem szli wzdłuż kolejki wąskotorowej aż do podnóża góry. I tam doszli drogą aż do zabudowań mauzoleum. Mauzoleum, bo na mapach z 1896 i 1913 roku jest widoczny utwardzony plac i dwa budynki, a później nie ma nic tylko krzyżyk i oznaczenie "Erbbgr." czyli Das Erbbegraebniss (grób rodzinny). Czyli, skoro mamy już podstawową wiedzę, można ruszać w teren.Teren jest ewidentnie przekształcony przez człowieka i to na dużą skalę. Miejsce platformy jest faktycznie wyrównane, można odnaleźć jej krawędź, niestety na miejscu mauzoleum mamy kopiec gruzu wykluczający jakiekolwiek powierzchowne badania. Potrzeba by wiele godzin pracy ciężkiego sprzętu aby dostać się do grobowca. Cóż, nasze hrabiostwo widać nie uznawało półśrodków i jak postanowiło coś zamknąć i zapieczętować to zrobiło to solidnie. Bo myślę sobie, że tak naprawdę żadnych przenosin przodków nie było, a historia o rzekomych przenosinach całego rodu w nieznane miejsce miała służyć tylko stworzeniu zasłony dymnej i zapewnieniu spokojnego wiecznego spoczynku przodkom, bez rozwalania sarkofagów i ograbiania zmarłych. Nasza arystokracja należała przecież do elity, to byli ludzie naprawdę majętni i obawiali się hien cmentarnych. Przy likwidacji rodowego gniazda w Bielawie stanęli przed dylematem co z przodkami pochowanymi na Górze Lodowej Groty? Przenosiny wiązały się z koniecznością angażowania dużej ilości sprzętu i ludzi, budowy w Roztoczniku nowego miejsca spoczynku, w pewnym sensie sporego rozgłosu. Tymczasem w Roztoczniku na próżno szukać jakiejś krypty czy grobowca rodowego. Nikt o niczym nie słyszał. No i po co z taką pieczołowitością zabezpieczano by opróżniony rzekomo grobowiec w Bielawie? Nie, moim zdaniem oni tam nadal spoczywają, w kamiennych sarkofagach, w zbrojach, sukniach i klejnotach. Pod tonami skał, gruzu, ziemi i aktualnie wszelakich śmieci. Nie do ruszenia, nikt im z pewnością nie zakłóci spokoju aż do końca świata. /Rafał Januszkiewicz/ PS. Artykuł opublikowany na dodał SyG

  • /foto/3553/3553205m.jpg
    2012
  • /foto/3453/3453091m.jpg
    2012
  • /foto/3453/3453094m.jpg
    2012
  • /foto/3453/3453096m.jpg
    2012
  • /foto/3453/3453113m.jpg
    2012
  • /foto/3453/3453124m.jpg
    2012
  • /foto/3453/3453126m.jpg
    2012
  • /foto/3453/3453129m.jpg
    2012
  • /foto/3453/3453153m.jpg
    2012
  • /foto/3453/3453154m.jpg
    2012
  • /foto/3453/3453155m.jpg
    2012
  • /foto/3453/3453156m.jpg
    2012

SyG°

Poprzednie: Góra Lodowa (352,6 m npm.) Strona Główna Następne: Kościół św. Wojciecha